Julian Kostrzewa
Takie konflikty wybuchają wszędzie tam, gdzie wkracza cywilizacja i trzeba budować nowe wiadukty, mosty i drogi. Obie strony mają mocne argumenty. Trzeba chronić przyrodę: zwierzęta i rośliny, ale i ludzie mają przecież swoje prawa. Z jednej strony są więc racje tych, którzy mają dosyć tirów przejeżdżających im pod oknami, dosyć hałasu, spalin i wypadków. Z drugiej – argumenty tych, którzy uważają, że nowe drogi powinny szerokim łukiem omijać cenne przyrodniczo tereny, by dać przetrwać zwierzętom i roślinom. Jedni nie chcą słuchać drugich.
Nie inaczej jest w Augustowie. – Słyszałam, że ekolodzy wybierają się do nas, zamierzają protestować. Niech tylko pokażą się, niech przyjadą! Pójdę pierwsza, żeby ich przegonić – mówi Ewa Pruszyńska, mieszkanka Augustowa, której kilkunastoletnia córka omal nie zginęła niedawno pod kołami tira w samym centrum miasta. Tak w Augustowie i okolicach myśli wiele osób. Nikt nie ma prawa za nas decydować o naszym życiu – podkreślają.
Via Baltica przez lasy
Ekolodzy od dawna alarmują, że władze chcą poprowadzić obwodnicę przez unikatową przyrodniczo dolinę Rospudy, z naruszeniem nie tylko zdrowego rozsądku, ale i prawa. A niszcząc przyrodę, podetną gałąź, na której wszyscy siedzimy. Władze odpowiadają, że owszem, droga będzie wiodła przez cenne okolice, ale zrobią wszystko i jeszcze więcej, żeby środowisko ucierpiało jak najmniej. I że trzymają się litery prawa.
Przebieg obwodnicy na przełaj, przez dolinę Rospudy, dla ekologów nie jest jednak do przyjęcia pod żadnymi warunkami. Jak sugerują, w tej grze idzie o pieniądze. „Ta droga – alarmuje serwis internetowy międzynarodowej organizacji ekologicznej WWF
– ma przebiegać przez tereny należące do Skarbu Państwa, co pozwoli uniknąć kosztów związanych z wykupem ziemi”.
Tymczasem stawką w tym sporze jest równowaga całych ekosystemów, które – jak twierdzą przyrodnicy – są tu zagrożone. Jednak według drogowców – niekoniecznie. Z uwagi na planowane zabezpieczenia, obwodnica przez dolinę Rospudy ma od połowy ubiegłego roku akceptację ministra środowiska. Minister Jan Szyszko, z wykształcenia i zamiłowania leśnik, uważa, że warunki, na jakich zgodził się na budowę, chronią przyrodę. Na przykład tam, gdzie obwodnica przecina lasy, mają powstać kilkudziesięciometrowe przejścia dla zwierząt.
Według resortu środowiska trasa musi iść przez dolinę. Obowiązuje decyzja o warunkach zabudowy sprzed czterech lat. Z powodów formalnych zatem nie ma już mowy o alternatywnych wariantach. A drogowcy czekają już tylko na hasło do rozpoczęcia budowy.
Decyzja ministra oburza ekologów. Twierdzą oni, że politycy co innego mówili przed wyborami parlamentarnymi, a co innego mówią teraz. Gdy w 2005 r. polski Greenpeace pytał partie o plany dotyczące ekspresowych dróg na Podlasiu, wszyscy zapewniali, że ominie ona najcenniejsze przyrodniczo tereny. – Widać jednak politycy mają za nic swoje obietnice – złości się Maciej Muskat, działacz Greenpeace.
Ekologów obowiązujący przebieg obwodnicy niepokoi też z innego powodu. To tylko element większej całości: trwa dyskusja na temat planowanej ekspresowej szosy Via Baltica, łączącej Europę Południową i Zachodnią z dalekimi Helsinkami, przebiegającej przez Polskę i kraje bałtyckie. Jej polski odcinek musi połączyć Warszawę z przejściem w Budziskach na granicy z Litwą. Tego ekolodzy nie kwestionują: bitwa toczy się o to, jak ją poprowadzić.
Przebieg obwodnicy Augustowa w tym akurat miejscu może przesądzić o wytyczeniu Via Baltica przez podlaskie lasy. Konkretnie: przez skraj Puszczy Knyszyńskiej, skrawek Biebrzańskiego Parku Narodowego i właśnie przez dolinę Rospudy.
Pięćset metrów wiaduktu
Z tym są w stanie zgodzić się nawet przyrodnicy: obwodnicę Augustowa trzeba wybudować, i to szybko, bo przez miasto mające status uzdrowiska przewala się cały ruch samochodowy z południa i zachodu Europy na Litwę. Bożena Kulikowska, nauczycielka biologii ze szkoły w Augustowie, całym sercem popiera ochronę przyrody. Wie, że planowana droga ma przebiegać przez piękną doliną. Obok meandrującej rzeki jest to także unikatowe torfowisko, bardzo delikatny ekosystem.
Dolina to przyrodnicza perełka. Żyją tu wilki, rysie, a w pobliżu mają gniazda rzadkie ptaki. Nad Rospudą rośnie też coraz rzadszy w Europie storczyk miodokwiat krzyżowy. Ale swoje racje mają także mieszkańcy: sąsiedzi Kulikowskiej, przyjaciele, uczniowie i ich rodzice. Przez środek miasta codziennie suną konwoje tirów. Pod kołami wielkich aut giną dzieci.
– Żadna trasa przez te tereny nie będzie obojętna dla środowiska. Ale chodzi też o ludzi – podkreśla Bożena Kulikowska. Bierze za dobrą monetę zapewnienia drogowców i władz, że wpływ tej inwestycji na przyrodę nie będzie tak szkodliwy, jak to opisują ekolodzy. Nie wierzy im, że w ciągu kilku lat możliwa jest budowa obwodnicy w obojętnym dla przyrody miejscu.
Nad Rospudą droga przejdzie imponującym, 500-metrowym wiaduktem. To najtrudniejszy i najbardziej kontrowersyjny fragment 17-kilometrowej obwodnicy. I o te kilkaset metrów toczy się największa bitwa. – Przecież trzeba będzie wbić w torfowisko potężne pale. Nie obędzie się bez zdewastowania okolicy – mówi dr Wiesław Dembek z Państwowej Rady Ochrony Przyrody.
Drogowcy przebiją się przez kilkunastometrowy miejscami torf. Potem zacznie się budowa estakady. W dolinie utkwi ponad sto żelbetowych pali o średnicy ponad metra. Zastąpią
20 tys. drzew, które padną pod piłami (inwestor – Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma zrekompensować to, dokonując zalesień). Ciężki sprzęt, dziesiątki pojazdów i tłum ludzi... Hałas, który wypłoszy wszystko, co żywe. Czy wrażliwy ekosystem podźwignie się po takich zniszczeniach?
Ekolodzy podkreślają, że ten odcinek to także ważny punkt w migracjach zwierząt: leśne połączenie Puszczy Augustowskiej z Biebrzańskim Parkiem Narodowym. Jeśli dolina Biebrzy zostanie odizolowana od puszczy, żyjące tam gatunki mogą nie przetrwać.
Zagrożone są ptaki. Hałas odstrasza zwierzęta w pasie blisko dwóch kilometrów od szosy. Ich śmiertelność w nowych warunkach znacznie się zwiększy.
– A gniazduje tu orlik krzykliwy, orzeł bielik, głuszec, bocian biały i różne gatunki dzięciołów – wylicza Michał Duszak z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.
Zagrożone są nie tylko storczyki, ale i inne rzadkie gatunki roślin. Poprowadzenie tu drogi, a zwłaszcza podpór pod wiadukt nad Rospudą, zmieni najpewniej poziom wód na torfowisku – alarmują przyrodnicy.
Ekolodzy wygwizdani
Ekolodzy ostrzegają, że taka lokalizacja obwodnicy jest uderzeniem w to, co w tym regionie najcenniejsze. Raz zniszczonej przyrody nie odtworzymy. Można tego wszystkiego uniknąć, prowadząc obwodnicę nieco dalej od Augustowa. Będzie drożej, ale bezpieczniej – argumentują. Tyle że nie tylko drożej, także znacznie później. Gdyby teraz zmieniono lokalizację, zaczęłyby się korowody z badaniami, studiami, wykupem i wywłaszczeniem działek pod budowę, procesy, przetargi itd. Siedem do dziesięciu lat!... – podsumowują drogowcy. Ale są jeszcze ludzie. Lokalny polityk nie jeden raz proponował wojującym ekologom wynajęcie na pewien czas mieszkania tuż przy trasie z pędzącymi tirami. Augustów potrzebuje obwodnicy jak kania dżdżu. I to szybko, a nie za dziesięć lat.
Dlatego Leszek Cieślik, burmistrz Augustowa, który po wieloletnich przepychankach z ekologami wprost nie może doczekać się budowy obwodnicy, ich działalność uważa za szkodliwą. – Obecna wąska i niebezpieczna droga jest groźniejsza niż przyszła trasa z estakadami, przejściami dla zwierząt, kanałami i zbiornikami na oleje! Parę lat temu jednym z argumentów przeciwko drodze była ochrona miejsc lęgowych komarów – podkreśla burmistrz Cieślik. – Ekolodzy plotą bzdury!
Jak wiele emocji budzi sprawa obwodnicy wśród mieszkańców Augustowa, przekonało się kilkuset ekologów, którzy ściągnęli do tego miasta w listopadzie ubiegłego roku. Ci pierwsi nie chcieli słuchać zapewnień drugich, że jest możliwy inny wariant przebiegu obwodnicy. – Dla was żaby są ważniejsze od ludzi. Nie chcemy was tutaj. Dość mamy już czekania – krzyczeli mieszkańcy Augustowa. Nie chcieli ekologów w Augustowie, gwizdali.
Burmistrz Cieślik tłumaczy ich emocje: – Mieszkańcy czekają na tę obwodnicę od kilkunastu lat, a zaplanowano ją w najlepszym z możliwych miejsc. Zastanawianie się nad nowym wariantem to co najmniej dziesięć lat zwłoki i kolejne ofiary ginące pod kołami tirów.
Na skróty
O obwodnicy przez Rospudę negatywnie wypowiedział się prezydent. Komisja Europejska zażądała wyjaśnień. Jest bardzo możliwe, że oskarży Polskę przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Przegrana, choć wcale nie przesądzona, oznacza ogromne kary.
Rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski zaskarżył decyzję ministra środowiska. Ekolodzy zagrozili blokadą budowy, a mieszkańcy Augustowa blokadę istniejącej, zatłoczonej drogi.Czy kompromis jest w ogóle możliwy?
Bo i w tym przypadku, jak to zwykle bywa, racja jest najpewniej po obu stronach: zarówno przyrodników, jak i mieszkańców Augustowa. Drogi dla samochodów muszą zapewne wejść głębiej w las, a ekolodzy i przyroda – trochę się posunąć. Pytanie, czy muszą posuwać się akurat w unikatowej dolinie Rospudy?