Archiwum numerów

zarejestruj się zaloguj się

Zbójcy i krasnale

Henryk Urbanowski

Plastykowe krasnale, seryjnie produkowane, są jaskrawe i paskudne. Czy nasi zbójnicy przepędzą z gór niemieckie gnomy? 
Kilkanaście lat temu niemieckie gnomy, którym towarzyszą plastykowe łabędzie, bociany, lwy, żyrafy, słonie, ślimaki, jelenie i sarenki zaatakowały przydomowe ogródki gospodarstw agroturystycznych i pensjonatów Podhala, regionu słynącego z wysokiego poziomu sztuki ludowej. Tak się nieszczęśliwie zbiegło, że wraz z ich pojawieniem zaczęły znikać z krajobrazu drewniane chałupy, a na ich miejsce powstawać kamienice w stylu „zamków Gargamela”. Lokalna prasa podniosła larum.

Drewnianej architektury nie udało się jednak wszędzie uratować. Jako rezerwat pozostawiono ją jedynie w Chochołowie i częściowo w Witowie oraz Zakopanem. W pozostałych wielkich wsiach, choćby takich jak: Raba Wyżna, Skawa, Szaflary, Poronin, Biały Dunajec można już tylko spotkać pojedyncze zabytkowe chaty. Wprawdzie niektórzy gazdowie pobudowali nowoczesne pensjonaty z drewna, ale są one przesadnie zdobne w elementy dekoracyjnej snycerki, która ma świadczyć nie tyle o wyczuciu lokalnego stylu, co o bogactwie właścicieli i podbijać cenę wynajmowanych pokoi.

Ofensywa estetów i obrońców tradycji sprawiła jednak, że z części przydomowych ogródków na Podhalu krasnale „uciekły” i gdzieś się wstydliwie pochowały. Jednak nie ze wszystkich. Nadal przy „zakopiance” sprzedawane są w kilku miejscach, w ogromnym wyborze. Handlarze góralszczyźnianą tandetą mówią, że to dla Niemców i Holendrów, którzy przyjeżdżają w Tatry. Chociaż wśród kupujących Polacy też się trafiają.

Jednym z obrońców lokalnej tradycji i zaciętych przeciwników krasnalomanii jest Jan Fudala zwany Jaśkiem z Gorców. Niegdyś sportowiec, poeta, obecnie najbardziej ceniony malarz na szkle, autor znakomitych gawędziołek, humoresek i felietonów stworzył w swojej zagrodzie w Rabce-Zdroju dziki ogród zwany Gorczańskim Rajem. Jest to część jego prywatnego Muzeum Gorczańskiego propagującego dawną kulturę pasterską.

Zamiast altan i pergoli wykonał Fudala kilka rekonstrukcji pasterskich kolib i szałasów, pobudował drewnianą dzwonniczkę poświęconą ks. prof. Józefowi Tischnerowi, a także przeniósł z gór zabytkową chałupę z 1884 r.,w której ma swoją pracownię i galerię. W ogrodzie umieścił kilka drewnianych rzeźb zbójników i największego w Polsce Chrystusa Frasobliwego ponadnaturalnej wielkości. Rzeźby te znakomicie wpisują się w bujną zieleń drzew, krzewów i bylin. Wykonał je toporkiem z łączonych gwoździami kloców świerkowego drewna Zdzisław Kościelniak z Raby Niżnej. To najbardziej wolny artysta, jakiego w życiu poznałem. Sprawia wrażenie człowieka, któremu na niczym nie zależy. Absolutnie nie przejmuje się żadnymi konwenansami, a podobny jest do dawnych zbójców lub… Robinsona Crusoe. Każdą rozmowę z potencjalnym klientem zaczyna od pytania o „flasunię”, a jeśli ktoś jej nie ma przy sobie, to musi pędzić do najbliższego sklepu. Kościelniak wykonał już wielu Janosików, którzy zdobią obejścia góralskich domów od Żywca po Nowy Sącz. Co ciekawe, jego rzeźby nie są drogie (ok. 500 zł). Ma też naśladowców skupionych w galerii „Drzewiej” w Rabce-Zarytem.

Od 2000 r. Jan Fudala jest dyrektorem mieszczącego się w 400-letnim drewnianym kościółku w Rabce Muzeum im. Władysława Orkana. Przez 70 lat zgromadzono w nim tysiące eksponatów sztuki góralskiej. Najcenniejszym wśród nich jest Chrystus Frasobliwy z Makowa Podhalańskiego wykonany przez anonimowego twórcę. W 1948 r. pokazano go przebywającemu w Polsce Pablowi Picasso. Ten jeden z największych malarzy XX w. tak zachwycił się genialną prostotą rzeźby, że powiedział: „Nawet gdyby w wyniku III wojny światowej przepadł cały dorobek dotychczasowej kultury i ocalała tylko ta rzeźba, to jej poziom wystarczająco świadczyłby o geniuszu ludzkości”.

Cenione są także malowane, pełne ekspresji rzeźby nieżyjącego już Karola Wójcika – zwanego Heródkiem – z Lipnicy Wielkiej na Orawie. Na rynku nie są już osiągalne, ale oglądane w muzeach sztuki ludowej w regionie (m.in. w Rabce) mogą służyć jako inspiracja dla innych rzeźbiarzy. Podobne można dla celów dekoracyjnych wykonać samemu, wystarczy odrobina artystycznej smykałki.

Z inspiracji sztuką ludową powstają także ceramiczne rzeźby Dawida Wędzarza z Raby Wyżnej. Wykonane w glinie, wypalane w piecu i pokryte akrylem figury pastuszków, Frasobliwych, wiejskich grajków, aniołów doskonale wyglądają w ogrodach, dodając im swojskiego klimatu. Są dość trwałe i niedrogie.
Artysta, absolwent Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu sprzedaje je za 80–350 zł.

Problem utrzymania swojskości naszych obejść i ogrodów nie dotyczy zresztą tylko Podhala. Krasnale i inne szkaradki z gipsu i plastyku można spotkać już w całej Polsce. Każdy region ma swoją lokalną tradycję i odrębność, koloryt pejzażu i dawnej architektury. W każdym można znaleźć twórców wykonujących ciekawe, oryginalne prace. Wystarczy o nich popytać, rozejrzeć się wokół. I nie iść na łatwiznę.
wstecz do góry