Archiwum numerów

zarejestruj się zaloguj się

Szklany dom Krzysztofa Zanussiego

Leszek Brzoza

Laski, podwarszawska miejscowość na skraju Puszczy Kampinoskiej. Tu w latach 30. powstał pierwszy w Polsce zakład dla ociemniałych ufundowany przez Elżbietę Różę Czacką, założycielkę Zgromadzenia Franciszkanek Służebnic Krzyża, wspomaganą przez grono polskich ziemian. Laski odkrył dla siebie i tu zamieszkał reżyser Krzysztof Zanussi.

To drugi dom, jaki w Laskach postawił Krzysztof Zanussi.
W końcu lat 80. reżyser kupił posesję z domem miejscowego zduna, nawiązującym do klasycystycznych dworków polskich. Niestety był zbudowany z lichych materiałów, ściany istropy zrobione z trzciny i gliny nie nadawały się do remontu. Dlatego dom postawiono na nowo, zachowując podstawową bryłę – którą wzbogacono o nowe elementy architektoniczne, gzymsy, taras i balustradę od strony ogrodowej oraz wieżę przy wejściu, w niej znalazła się klatka schodowa.

Nowa fasada powstała według pomysłu pani Elżbiety, żony reżysera, która jest plastykiem, rysuje i projektuje elementy architektury, wnętrza i meble. Wieża natomiast była osobistym pomysłem pana Krzysztofa. Ważną częścią domu jest zbudowana później, a zaprojektowana przez panią Elżbietę, oranżeria ze szklanym dachem i ścianami. Właśnie to pomieszczenie stało się początkiem pomysłu na budowę nowego domu.

Antresola w oranżerii

Nowy dom wyrósł na miejscu rozebranych zabudowań. Z gruzu usypane zostało w ogrodzie wzgórze. Autorem projektu architektonicznego jest Anna Chmura.

Na pierwszy plan wysuwa się szklana ściana oranżerii. Z prawej strony znajduje się część mieszkalna, harmonijnie połączona z pawilonem, w którym są pracownie i pokoje gościnne, przeznaczone dla zapraszanych tu często na warsztaty absolwentów szkół filmowych z krajów Europy Wschodniej. Dla nich pan Krzysztof organizuje spotkania ze znanymi postaciami polskiego kina i zabiera ich na plany swoich filmów.

Oranżeria, która w starym domu była niewielką przybudówką, w nowym stała się najważniejszą przestrzenią. Zbudowana została z tafli szkła hartowanego, na którym oparto lekką konstrukcję dachu z wielkim świetlikiem. Światło słoneczne ma tu nieograniczony dostęp. Ścianę frontową powoli porastają krzewy winorośli, a gałęzie i liście rosnących w pobliżu drzew tworzą wewnątrz mozaikę światła i cieni.

Wewnątrz jest również dużo roślin, umieszczone wzdłuż szklanych ścian tworzą ogród zimowy. Kolorystykę tego pomieszczenia podkreślają murowane ściany wgłębi pomalowane na zielono. Oranżeria posiada drugą kondygnację – antresolę. Tu stanął zestaw wypoczynkowy, przy którym gospodarze popijają kawę. Przedłużeniem antresoli jest kładka z ażurowanej kratki przemysłowej biegnąca wzdłuż szklanych ścian. Na jej końcu stoi duży fotel, prawdziwe „bocianie gniazdo” do obserwacji ogrodu.

Na parterze

W oranżerii jest duży okrągły stół, sporo foteli i krzeseł. Pomieszczenie na parterze służy do podejmowania gości, a zarazem jest salą koncertową, z fortepianem i pianinem. Uwagę przyciąga kominek. Nad paleniskiem stoją dwie antyczne kolumny bardzo lekkiej konstrukcji. Patent pani Elżbiety polegał na wykorzystaniu papierowych rur do wylewania cementu. Kolumny pokryte są białym silikonem, ich bazy wykonano z bloków Ytong, a kapitele z poliuretanu.

Sam kominek również ma ciekawą konstrukcję, palenisko posiada dwa wloty – jeden w  oranżerii, drugi w jadalni, jednak nie są one usytuowane na wprost, lecz pod kątem 90 stopni, ponadto wbudowane w nim turbiny tłoczą ciepłe powietrze pod podłogę. Tę zrobiono z klocków z resztek dębowych desek. Jest tak wytrzymała, że kawaleria pułku może po niej cwałować. Elementem dekoracji, na który także należy zwrócić uwagę, jest galeria portretów, na ścianach wiszą wizerunki członków rodzin Grocholskich i Czetwertyńskich, przodków pani Elżbiety. A samą gospodynię łączą z Laskami osobiste wspomnienia. Z matką spędziły tu okupację, ażeby uniknąć niemieckich represji za działalność konspiracyjną ojca pani Elżbiety, oficera wojska.
Na parterze jest też jadalnia. Kolumnada przedziela pomieszczenie na dwie części, właściwą jadalnię z dużym, tym razem podłużnym stołem i część wypoczynkową. Kolumny, choć pełnią funkcję konstrukcyjną, są tu przede wszystkim dlatego, że to ulubiony element architektoniczny pana Krzysztofa. W jadalni następuje zasadnicza zmiana kolorystyki, ściany są pomalowane w odcieniu czerwieni, do którego dopasowana została terrakotowa posadzka.

W gabinecie i sypialni

Na piętrze domu znajduje się gabinet reżysera. Centralne miejsce zajmuje ulubione biurko, które przeniesione zostało ze starego domu, a należało kiedyś do znanego językoznawcy prof. Witolda Doroszewskiego. Wrogu gabinetu stoi niewielki kominek, a obok balkonowe drzwi z widokiem na oranżerię. To kolejne pomieszczenie o intensywnym kolorze ścian, tym razem ciemnoniebieskim.

Szczególną ozdobą są pamiątki i rodzinne obrazy o tematyce myśliwskiej namalowane przez Remigiusza Grocholskiego, ojca pani Elżbiety. Jedynie sypialnia połączona z łazienką i garderobą to pomieszczenia z jasnymi ścianami. Część sypialni ma zaskakujący kolisty kształt, półkolista ściana u wezgłowia łóżka ma na wprost swój odpowiednik w półkolistym ciągu okien.

W domu reżysera nie mogło zabraknąć sali projekcyjnej, która już z powodów funkcjonalnych jest ciemna. Mieści się tu część biblioteki, a w przyszłości zostanie zgromadzone archiwum działalności artystycznej pana Krzysztofa. Nie zabrakło też ozdób w korytarzach i na klatce schodowej domu. Na parterze wielkie lustro w złoconych ramach, stylowe komody, na ścianach wiszą ozdobne kilimy i obrazy.

W ogrodzie

Dom otwarty jest na ogród, do którego wychodzi się wprost z oranżerii i jadalni. Dominuje w nim prosty styl angielski. Zieleń jest pieczołowicie pielęgnowana przez panią Elżbietę.

W ogrodzie, obok altanki i kuchni letniej, pojawiło się dzieło wyjątkowe. Na wspomnianym wcześniej wzgórku stanęła rzeźba, naturalnej wielkości kopia dzieła Augusta Rodina „Myśliciel”. To prezent od znajomego rzeźbiarza.

Atmosferę uzupełniają szczególni mieszkańcy domu i ogrodu, psy. Stadko siedmiu labradorów radośnie obszczekuje gości. A tych jest wielu. Gospodarze zawsze w pamięci mają położony obok zakład dla ociemniałych i organizację Przymierze Rodzin. Przyjęcie, organizowane latem, gromadzi ponad tysiąc gości i jest okazją do zbiórki pieniędzy na stypendia dla młodzieży.
wstecz do góry